Moi Drodzy,

Otrzymałam pozwolenie na publikację tutaj listu, który otrzymałam od mamy małego ADHD-ka. List jest odpowiedzią na mój mail, który wysłałam do tej mamy po tym, jak wpisała swój adres mailowy w formularzu na blogu.

Dostaję od Was wiele maili. Widać, że wielu z Was – rodziców woli podzielić się tylko ze mną swoimi problemami i spostrzeżeniami na temat Waszych Skarbów. Wielu z Was wybiera konsultacje na skype – bo sprawniej.

Zachęcam Was również do komentarzy, bo z nich często czerpać wiedzę i doświadczenia innych oraz je dawać. W tym jest siła.

Po to prowadzę ten blog – aby dawać wiedzę i siłę.

Piszcie.

A oto treść listu:

„Jakbym czytała o Patryku :) on też wiecznie krzyczał- nawet w szpitalu po urodzeniu gdzie był zakaz dawania smoczków (bo niby szpital przyjazny dziecku) pielegniary nie wytrzymały i wcisnęły mu smoczek z butelki wypchany pieluchą tetrową by nie zaciągał powietrza :) . Budził się z krzykiem i płakał, płakał a potem jadł i jadł a jak nie jadł to znów się darł :) .

Myślałam, ze kolki, potem że ząbkowanie, później że okres buntu i tak do dziś szukam wymówek bo krzyczy nadal. Właściwie rzadko można z nim porozmawiać, bo na wszystko co nie po jego myśli reaguje krzykiem. A ma 11 lat :) Sił brakuje. Na szczęście wyrósł z jazd w sklepach jak czegoś nie mógł dostać- jemu też nigdy nie popuszczaliśmy w takich sytuacjach a on nie uczył się jak inne dzieci- jakby nie docierało ze krzykiem nic nie zyska.

Teraz się obraża. Za to istny Sajgon jest w szkole. Chodzi a właściwie chyba chodził do klasy integracyjnej bo tydzie temu Dyrekcja nas wezwała i oznajmiła, ze zamierza go przenieść do innej klasy- bo przeszkadza, wyzywa, przeklina, ucieka i w ogóle jest beznadzieja. Jako, ze sama jestem nauczycielką i to w bardzo trudnej szkole ubodło mnie, ze nie usłyszałam ani jednego słowa pozytywnego o moim dziecku – co też wyraziłam głośno. Nie muszę mówić, ze Dyrekcja nie jest naszą fanką :) . Rozumiem, że praca z Patrykiem nie jest łatwa – jak się zdenerwuje wychodzi z klasy, ucieka i zamyka się w łazience, tupie na lekcjach albo śpiewa pod nosem, warczy, a co najgorsze straaaaaaaaaaasznie bluzga. Nie ma hamulców, że nauczyciel, koleżanka, dyrektorka czy inna dorosła osoba – ma wybuch i to na tyle. W szkole patrzą na nas jak na wariatów :)

Słyszałam nawet „matka nauczycielka, ojciec prawnik a dziecko takie niewychowane”. Ale on nie jest niewychowany- on po prostu nie radzi sobie z emocjami- czy tak trudno to zrozumieć??

W domu przeklinanie udało mi się u Kuby prawie całkiem zlikwidować (przynajmniej nie robi tego oficjalnie przy mnie) jednak widać, że szkoła tego nie ogarnia i dlatego się tak gubią. Usłyszałam ostatnio od dyrektorki, że moje dziecko wykazuje zachowania samodestrukcyjne gdyż wchodzi na parapet oraz zakłada bluzę na głowę i zaciska rękawy. Cudem mi się nie wymknęło, że jak ich słucham to tez mam ochotę to zrobić – zamiast tego spytałam czy nie wiedzą, ze zakładanie bluzy na głowę jest standardową formą odcięcia się od zew.- nie widzicie mnie więc mnie nie ma.

Krzywdy sobie moje dziecko nie zrobi – panicznie boi się bólu i krwi. mam jeszcze dwójkę dzieci- młodszego 9-latka i malutką córeczkę, która działa na Patryka jak najlepszy terapeuta :) Ma 9 miesięcy i kocha go ponad życie – a on ją :) jako, ze siły mi już odchodzą stwierdziłam że muszę je zdobyć bo muszę walczyć o swoje dziecko. Właśnie zapisałam się od lutego na studia podyplomowe z diagnozy i terapii- może tam się dowiem co mogę jeszcze zrobić i jak i gdzie szukać pomocy. Na razie jesteśmy pod stałą opieką psychiatryczną, należymy do Koła Pomocy Dzieciom z ADHD, chodzimy na terapię, mamy za sobą szkołę dla rodziców, Patryk ukończył Trening Umiejętności Społecznych i kilka już terapii, leki na ADHD brał chyba wszelkie możliwe ze Stratterą włącznie ale cudów jak na razie nie widać. Jednak się nie poddamy i jak trzeba będzie to przekopię się do Australii ale pomogę swojemu dziecku- :) ”.

 

Wasza Małgorzata

 

Tagi: , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 25 do wpisu “Żaden Rodzic (dziecka z ADHD) nie jest sam. Jest nas wielu.”

  1. Wiola pisze:

    Super strona ja też szukam pomocy mam syna 12-letniego z ADHD czasem nie wiem co mam robić.

  2. Urszula pisze:

    Właśnie trafiłam na tego cudownego bloga i zaczytuję sie …
    Niestety wciąż mam wrażenie, ze człowiek jest zupełnie sam…

    Ciekawa jestem, czy artykuł w Wyborczej juz sie ukazał?
    Pozdrawiam wszystkich walecznych rodziców ;)
    Mama ADHD rownież walcząca!

    • Malgorzata pisze:

      Urszulo,
      Miło, że do nas dołączyłaś. Artykuł ukazał się w zeszłym tygodniu i wywołał burzę maili.
      Pozdrawiam Walczącą :)

      • Urszula pisze:

        Ja rownież bardzo sie cieszę, ze tu trafiłam. Żyjemy z diagnoza od 6 lat … i wciąż jesteśmy szczęśliwi ;) )) będę zaglądać regularnie!!!
        Dotarłem do artykułu … Jestem przeszczesliwa, bo uważam, ze powinnismy wspólnie, głośno mowić o naszych kochanych dzieciakach i o tym, jak dzielnie sobie radzą mimo wszystko!
        Całuje i życzę cudownego weekendu!

    • Ewa pisze:

      Mój syn ma ADHD zdiagnozowane od 4 lat.Chwilami brakuje mi sił i czuje się taka nie rozumiana przez innych.Dobrze,że są takie blogi.Mam nadzieję,że odnajdę tu pozytywną energię…

  3. Izabela pisze:

    Szanowni Państwo,

    nazywam się Izabela Żbikowska, jestem dziennikarką Gazety Wyborczej. Przygotowuję tekst o ADHD. Bardzo chciałabym porozmawiać z rodzicami ADHDków. Czy ktoś z Państwa zgodziłby się na rozmowę? Tekst będzie częścią większego cyklu o dzieciach, które nie mieszczą się w „zwykłe ramy”. Czytam, że jesteście Państwo zmęczeni, że to upokarzające opowiadać wszystkim, wręcz spowiadać się z ADHD dziecka. Z drugiej strony nie wszyscy rodzice trafili/trafią na to forum, więc sądzę, że taki tekst mógłby pomóc, i Wam, i nauczycielom, i mam nadzieję, że i dzieciom.
    Oczywiście, jeśli ktoś chciałby pozostać anonimowy, to żaden problem.
    Mój mail i.zbikowska@gazeta.pl i telefon 507 094 541
    Pozdrawiam
    Iza Żbikowska

  4. Kasia pisze:

    Dzieki Małgosiu za kciuki w sprawie leku. Dobrze ze trzymałaś bo bylo nieżle. Dziś był pierwszy dzień. Byłam zadowolona.Oto co nam sie udało : podróż po 90 km w jedną stronę ( czyli razy dwa) , zaliczenie z babcią 5 hurtowni w każdej min godzine, obiad w miejscu publicznym, i na koniec !!! dentysta (troche wiercenia, lekarstwo w 2 zeby i fluoryzacja – taki pakiecik przed wyjazdem na wczasy zeby nic nie bolało), potem na miejscu rozładowanie towaru. Wszystko trwało 13 godz !!! Bez afery , bez wstydu. Jest dobrze, nawet troche wiecej luzu i nie ma wycofania, sztywności tak jak po 36. Nie jestem pewna czy we wrzesniu to wystarczy. Zobaczymy, narazie obserwacja bo to 1 dzien. Wniosek jest jednak jeden ze u nas do concerty musi byc w parze ten rispolept chociaz w malej dawce i jest ok. Sama concerta nawet w 36 nie jes trozwiazaniem.
    pzdr

  5. Kasia pisze:

    Małgosiu napisałaś też o szkole w której postawy nauczycieli wzmagają niepożądane zachowania dziecka. Coś w tym jest, bo ja jestem w szkole codziennie i jak patrze na niektóre nauczycielki to myśle że przy nich moj syn już dawno wyleciałby ze szkoły. Tak było w zerowce – 2 młode panie (po roku zakończyly kariere) robiły niezle zamieszanie wokół syna. Chciały się chyba popisać – gotowe były diagnoze stawiać i to mu bardzo szkodzilo. w 1 kl na szczescie trafilismy na jedna z najlepszych nauczycielek w szkole i wiem ze ona sama jest najlepsza terapia dla syna. Oczywiscie nie dala rady okielznać go w klasie bez leków dlatego mial pół roku NI. W tej chwili on mówi że teskni za panią swoja, zawsze kupuje jej pamiątki z wakacji, wysyła mmsy lub pocztówki. mam tez wrażenie że niektórych to można szkolić, książki im podsuwać i nic nie pomoże jak ktoś tylko swój czubek nosa widzi.Myślę Malgosiu że dobrym pomysłem byłoby na takich szkoleniach wyświetlać im kawałki z forum albo twojego bloga może wtedy się wczują nardziej. Chociażja wiem że ty jako mama ADHDka też na pewno dożo mowisz od siebie. Ale pokazanie skali problemu i ile jest osob zarejestrowanych na forum ADHD/ZA też może otworzy niektórym oczy.

    • Malgorzata pisze:

      Kasia, ja dokładnie to robię :)
      Uwierz mi, że podczas swoich szkoleń zmieniam postawy nauczycieli i otwieram oczy! To jest niesamowite! Najlepiej działają szkolenia dwudniowe, ponieważ po pierwszym dniu pełnym emocji, osoby do tej pory nastawione sceptycznie lub wrogo przejawiają chęć niesienia pomocy i współpracy w imię dobra dziecka.

      Podaję wiele przykładów z własnego życia oraz posiłkuję się przykładami z życia innych dzieci, innych rodzin.

      Moje szkolenie składa się z trzech modułów:
      Moduł OBJAWY – tu ustalamy jak rozpoznawać objawy i jak je klasyfikować
      Moduł RODZINA – tu pokazuje wpływ ADHD na rodzinę oraz budowanie współpracy i spójności szkoła-dom
      Moduł METODY – tu podaję co działa, co zadziałało u kilkorga dzieci, wiec warto próbować, a czego nie robić i skąd czerpać pomysły na indywidualne sposoby na dziecko.

      W module o rodzinie często cytuję wpisy na blogu, jako przykłady.
      Rozpisałam się tu Kasiu, ale jest we mnie tyle emocji odnośnie małych ADHD-ków i ich przyszłości, że w ten sposób realizuję swoją misję działania w imię ich dobra.

      Tak więc, masz rację, że nastawienie nauczyciela jest tu kluczowe.
      Pozdrawiam,
      M.

  6. Kasia pisze:

    Jesteśmy po wizycie u naszego psychiatry. Byliśmy 1,5 tyg bez leku (sajgon – nasz krolik ledwo żyje) a chrapanie powróciło. Troche mnie to ucieszyło bo to by oznaczało że to nie od leku i nie musimy poszukiwać na nowo. Pan doktor twierdzi po rozmowie że jednak nie widzi związku i wracamy do naszych leków. Pozostaje teraz poszukiwanie przyczyn chrapania i byc moze wycinanie migdałów. Narazie i tak w sob wyjeżdzamy i najważniejsze że mam mu co podać. Tak sie balam ze beda nowe leki, znowu wielka niewiadoma i zmarnowany wyjazd i rok szk pod znakiem zapytania. Oczywiście cały czas i tak obserwujemy. Dodam że syn był w 2 kl na concercie 36 i rispolepcie 0,5. dziś dostalam recepte na concerte 18 i mam ja spróbować z tym rispol czy da rade. a to dlatego ze rok temu sama 18 byla za malo to dalismy 36 i tez nie do konca dobrze to dolozylismy rispolept. wiec nie bylo wariantu conc 18 i rispol dlatego teraz go wyprobuje. problem jest taki ze concerta 36 jest dla niego za mocna a najlepsza by byla 27 ktorej u nas nie ma w kraju.ale i tak jestem zadowolona zwlaszcza ze kiedyś usłyszałam od pani terapeutki ze concerta nie zadziała bo syn ma ODD. A dziala właśnie i nawet tiki ma mój syn a z concerta która je niby wzmaga jakoś dajemy rade. tak naprawde i szczerze mówiąc to te terapie nie dzialaly. Serio – wydałam 6 tys na biofeedback, ok 2 tys u 2 homeopatów, i jeszcze troche przez rok dojazdów na terapie (80 zl za zajęcia i paliwko – 60 km w jedna str). Teraz mamy tylko leki i Johansena na przetwarzanie słuchowe od roku. Może i przydalaby się terapia ale u nas w PPP nie ma nic wiec co mam zrobic. Dałam leki, Johansen to 10 min przed snem, zapisałam na gitare, zaraz zacznie nauke plywania i jest szczesliwy ze nigdzie nie jezdzi tylko ma zajęcia o ktorych może sie pochwalić kolegom a nie jakies dziwne terapie o ktorych lepiej sie nie przyznawac. Może ktoś sie oburzy tym co napisałam ale w małym mieście nie ma możliwości – kiedys pomysle o jakims obozie terapeutycznym moze. Gdyby ktoś chciał wiedzieć coś więcej o tych dwóch lekach to slużę moim krótkim rocznym ale jednak doświadczeniem.

    • Malgorzata pisze:

      Dzięki Kasiu za podzielenie się doświadczeniem.

      Indywidualna Symulacja Słuchu Johansena może pomóc również w zasypianiu i ogólnym rozluźnieniu.

      Cieszę się, że okazało się, że nie trzeba zmieniać leków, ponieważ to powoduje pewnego rodzaju chwiejność. Trzymam kciuki za działanie concerty 18.

      Pozdrawiam,
      Małgorzata

  7. Kasia pisze:

    To rzeczywiście ciężko. Nie wiedzialam że tak może być. Jakie to niesprawiedliwe. Ja bardzo szybko przypomniałam sobie jak to jest bez leków. Na wakacje odstawiłam concerte i zostal rispolept. Okazalo się ze młody bardzo chrapie w nocy wręcz ma trudności z oddychaniem. Tropiliśmy to u laryngologa i nic a po odstawieniu rispoleptu jak reką odjął. Więc znowu załamka bo nie mamy leku a sama concerta mu nie wystarcza. Jutro dzwonie do lekarza, ciekawe co zaproponuje. Od nowa ustawianie leków. I ciekawe czy ten nowy zadziala….

    • Malgorzata pisze:

      Kasiu, Twoje uwagi na temat leków są bardzo interesujące. Z pewnością wielu rodziców chciałoby śledzić dobieranie leków i co jak może działać na dziecko. Będę wdzięczna, jeśli zechcesz dzielić się swoimi doświadczeniami.
      Pozdrawiam cała rodzinkę,
      Małgorzata

  8. Kasia pisze:

    Malgosiu, list ktory tu zamieścilaś przeczytałam już dawno i cały czas chodzi mi po głowie. To jakbym czytala o nas. Też bylo beznadziejnie. Ja zawsze byłam przeciwniczką leków ale stan mojego dziecka pogarszal się nawet w domu a w szkole było właśnie NI które mu nie służyło. Stanęlismy w martwym punkcie i stwierdziłam ze albo leki pomogą albo nic nie osiągniemy. To byla mega trudna decyzja ale poczytalam , porozmawiałam z 2 lekarzami, zaufalam i zdecydowalam się na leki. Teraz jest o 180 st odmiana. Więc jak czytam list, w którym mama pisze że jest źle i leków wszystkich próbowała to myśle sobie że coś tu nie gra. Może nie takie dawki czy co? Coś musi zadziałać! Nie wiem ale szkoda mi tej rodziny. Co prawda nie wiem co bedzie u nas bo dopiero od roku jest ok ale polecam Poza Schematami w Wwie.

    • Malgorzata pisze:

      Dziękuję Ci Kasiu za ten komentarz i cieszę się z Tobą z odmiany.
      Rzeczywiście, znam kilka przypadków dzieci, u których leki spowodowały, że jest „trochę lepiej” i mimo różnych dawek i leków nie ma takich efektów, jakich oczekiwali rodzice.
      Jest to temat dosyć złożony.
      Zdarzyło mi się szkolić w szkole, do której zostałam zaproszona, ponieważ (jak oceniła nauczycielka, która mnie znalazła) „potrzebna jest zmiana postaw nauczycieli, ponieważ niektóre ich zachowania wzmagają niepożądane zachowania u dziecka”.
      Leki mają pomóc w terapii, więc wszystkie czynniki wspierające dziecko muszą wystąpić na raz, aby wspomóc dziecko. Najlepiej we wszystkich podstawowych środowiskach dziecka.
      Dziękuję, że dzielisz się rekomendację.
      Pozdrawiam,
      Małgorzata

      • anka pisze:

        przeczytałam własnie list Kasi i cóz…………. Cieszę się Kasiu, że Wam farmakologia pomogła. My jak się okazało jesteśmy w wąskiej grupie dzieci odpornych na działanie leków zawierających metylfenidaty i metyloamfetaminę- czyli w naszym przypadku nadzieja leży w terapii i socjoterapii. Nie jest to problem źle dobranych leków czy też dawek choc gro osób nie znających tematu tak właśnie mysli. A szkoda.

        • Malgorzata pisze:

          Aniu, rzeczywiście są dzieci odporne na te leki. Jest ich niewiele, jednak Wam trafił się taki Skarb.
          Posiadłaś Aniu już dużą wiedzę i dalej się kształcisz. To Wasza siła. Wiedza i konsekwencja w działaniu jest najważniejsza. No i miłość – akceptacja dziecka i wsparcie dla niego.
          Trzymam kciuki.
          Małgorzata

  9. karin pisze:

    Popieram Panią w 100% życzę wytrwałości i samozapracia. Pozdrawiam
    karin recently posted..Potrzeby dziecka w wieku przedszkolnym

  10. Ada pisze:

    Jest nas wielu ale jak rozproszonych! Żeby było mało to oprócz braku zrozumienia nauczycieli dołącza się brak zrozumienia rodziców dzieci z klasy. Właśnie przerabiam, matka jednego z kolegów syna, zaczepiła syna na ulicy i odgrażała mu się, że zna jakąś informację o nim i jak powie o niej w naszym małym miasteczku to będzie się wstydził. Dziecko długo dusiło to w sobie aż w końcu pyta mnie czy ja z tą panią rozmawiałam na jego temat, czy mówiłam tej pani o jego (naszym) problemie. Odpowiedziałam ,że nie, że nie rozmawiałam. Poszłam więc do wychowawczyni i prosiłam aby poinformowała tą panią iż nie życzę sobie żeby ta pani zaczepiała moje dziecko i zastraszała, na co wychowawczyni powiedziała, że sama mam to załatwić. Dopięłam swego powiedziałam tej pani ale w obecności wychowawcy. Na co pani stwierdziła, że syn nasz ma przemyśleć swoje działania, bo krzywdzi jej syna swoimi niektórymi zachowaniami, a jej synuś jest po przejściach (tatuś ich zostawił).Jej syn często zaczepia mojego syna, bije go ale my nie ingerujemy bo nasz syn radzi sobie a poza tym dzieci często się pokłócą a potem się godzą. Teraz są pogodzeni i to nasz syn broni przed innymi jej syna.
    ale co tam tego pani nie widzi, bo by trzeba było podziękować synowi, a do tego ludzie nie są skorzy. Ona oczekuje od 10 letniego dziecka nadpobudliwego że przemyśli swoje działanie a ona dorosła osoba nie potrafi przemyśleć tego że zastrasza bezbronne dziecko samo idące ulicą.

  11. Anka pisze:

    no i przenieśli mi syna do innej klasy- my go przenieśliśmy z innej szkoły do obecnej ponieważ było wolne miejsce w klasie integracyjnej- a dyrekcja po pół roku chodzenia dziecka wcisnęła nam nauczanie indywidualne niby na chwile tylko :) a trwało 2 lata, od września dziecko wróciło normalnie na lekcje a w ramach promocji od tego poniedziałku chodzi już do innej klasy :( . Ja wiem, ze praca z moim dzieckiem nie należy do najłatwiejszych ale skąd w takim razie na semestr same oceny bardzo dobre i tylko 2 dobre?? Czasami sobie myslę że chyba wolałabym aby miał problemy w nauce niż w zachowaniu bo tamte jakoś łatwiej ogarnąć :) Ale nic to- nie damy się. Zbyt długo trwałam w skorupie zastraszonej matki „niedobrego” dziecka. Kiedy szkoła wezwała karetkę pogotowia ponieważ synek wpadł w szał i wyżywał się kopniakami na drzwiach i scianach i w rezultacie moje dziecko trafiło na 5 tyg do szpitala na obserwację psychiatryczną wierzyłam, ze widocznie to jest to dno od którego trzeba się odbić i teraz już będzie tylko lepiej. Myliłam się- nie było. od tego czasu minęły 2 lata i dopiero od niedawna mogę powiedzieć, ze jest lepiej- ale to nie tak że nastąpiła cudowna zmiana w zachowaniu- nic z tych rzeczy :) Po prostu my nauczyliśmy się radzić z jego wybuchami, odpowiednio reagować i rozmawiać z dzieckiem. Kiedy wcześniej wpadał w szał i bił, wyzywał i kopał na oslep a ja siedziałam z nim na ziemi, trzymając jego ręcę z tyłu skrzyżowane na plecach myślałam, ze to się nigdy nie skończy i już tak będzie wygladac nasze życie bo nikt nie jest w stanie nam pomóc. Przecież szukaliśmy pomocy wszędzie a rezultaty były marne. Wiecie na czym głównie polegał problem?? To był etap użalania się nad sobą- jacy to biedni jesteśmy i jakie to my mamy trudne dziecko. kompletnie nie rozumieliśmy jak to się mogło stać. Teraz jesteśmy już mądrzejsi :) mamy większą wiedzę i większą wiarę w nasze dzieci. mamy też siłę i choć są chwile zwątpienia to się nie dajemy i szukamy, rozmawiamy i z podniesioną bardzo wysoko głową mówimy głośno i wyraźnie: NASZE DZIECKO MA ADHD ALE TO NIC TAKIEGO STRASZNEGO JEŻELI SIE WIE O CO KAMAN :)

  12. Kasia pisze:

    Nie jest sam i jest- w przeważającej mierze. U mnie w szkole nie jest tak żle bo i młody trochę się teraz bardziej kontroluje. Jednakże podchodzą do tego na zasadzie jak jest dobrze to ok, jak źle to „niech Pani coś z tym zrobi”. Wciąż powtarzać, spowiadać się, człowiek nie ma siły. Takie wywnętrzanie się jest upokarzające dla nas rodziców. I tego nikt nie rozumie. A czy Wy drogie mamy macie jakichś przyjaciół lub dobrych znajomych, którzy akceptują Wasze dziecko takie jakie jest? Którzy wiedzą, że ma adhd? Ja niestety nawet nie próbuję poruszać tego tematu, czuję, że jest to społecznie nieakceptowane. Nawet mój młodszy syn, który jest niesamowicie zdolny i przoduje pod względem umiejętności i wiedzy jest karcony za gadanie i niemożliwość usiedzenia spokojnie (ma lekki deficyt uwagi). Co z tego iż jest błyskotliwy i wyprzedza całą klasę? Nudzi się na lekcji, bo materiał ma opanowany mocno do przodu… Zamiast pochwał słyszę, że rozmawia, rusza się w ławce…. Nie mieści się w klasyfikacji ułożonych, opanowanych dzieci. Gdzie my żyjemy kochani rodzice. Ja już nic z tego nie rozumiem a rozgoryczenie narasta :(

    • Malgorzata pisze:

      Kasiu, poruszyłaś ważny temat – temat znajomych. Rzeczywiście, z powodu kochanego skarba z ADHD wiele znajomości musiało przestać istnieć. Natchnęłaś mnie do napisania więcej na ten temat. Wkrótce.

      Kiedy prowadzę rozmowy lub szkolenia zawsze używam pewnego zdania „Kto nie przeżył z dzieckiem z ADHD 48 godzin – ten nie zrozumie.

  13. Aneta pisze:

    WITAM,
    TAK JAK PANI MAM TROJE DZIECI (CHŁOPCY LAT 9 i 13, CÓRECZKA 2,5 ROKU). MÓJ PRZEMEK MA 9 LAT, ODKĄD SIĘ POJAWIŁ NA ŚWIECIE – CÓŻ, DAŁ NAM SIĘ WE ZNAKI – GDY POŁOŻNA NAM GO PRZYNIOSŁA- POWIEDZIAŁA: MACIE TEGO AWANTURNIKA. OD PIERWSZYCH DNI WCIĄŻ KRZYCZAŁ, SSAŁ PIERŚ, KRZYCZAŁ, CHLUSTAŁ (ZWRACAŁ POKARM) I ZNOWU PIŁ I KRZYCZAŁ I TAK W KÓŁKO PRZEZ PÓŁ ROKU, BIEGAŁAM Z NIM PO LEKARZACH I NIC, TERAZ MYŚLĘ, ŻE MOGŁO TO BYĆ NA TLE NERWOWYM. PÓZNIEJ ZACZĘŁY POJAWIAĆ SIĘ BEZDECHY, NAWET Z UTRATĄ PRZYTOMNOŚCI- TRWAŁY DO LAT 4. BARDZO SZYBKO ROZWIJAŁ SIĘ RUCHOWO, JAKBY WCIĄŻ GDZIEŚ SIĘ SPIESZYŁ, WCIĄŻ POTRZEBOWAŁ BYĆ W CENTRUM UWAGI, NIE MIAŁ TEŻ INSTYNKTU SAMOZACHOWAWCZEGO. POZA TYM KRZYKI, BUDZENIE SIĘ W NOCY, PROBLEMY Z ZASYPIANIEM. PIERWSZE LATA Z PRZEMKIEM, TO CIĄGŁA GONITWA, BO OPIEKA NAD NIM BYŁA TRUDNA I WYCZERPUJĄCA. W ZERÓWCE BYŁO JESZCZE GORZEJ – W SZKOLE I W DOMU; PÓŹNYMI POPOŁUDNIAM I WIECZORAMI CZĘSTO MIAŁ TAKIE NAPADY- NIE WIEM JAK TO NAWET OKREŚLIĆ – JAKBY NIE BYŁ SOBĄ: ROBIŁ MINY, MÓWIŁ GŁUPOTY SKAKAŁ, WIŁ SIĘ, KRZYCZAŁ. ALE TEŻ TRUDNO BYŁO DO NIEGO DOTRZEĆ, CZASEM GDY SIĘ UDAŁO MÓWIŁ, ŻE NIE CHCE TAKI BYĆ, NIE BYŁ JUŻ SZCZĘŚLIWY, WCIĄŻ BYŁ KRYTYKOWANY PRZEZ WSZYSTKICH. TERAZ JEST BARDZO DOBRYM UCZNIEM, MA SUPER OCENY, JEST CHĘTNY DO PRACY W DOMU ( W SZKOLE JUŻ NIE, BO PANI WIECZNIE GO KRYTYKUJE Z POWODU ZACHOWANIA), JEST UZDOLNIONY PLASTYCZNIE I MUZYCZNIE, ALE „ZACHOWUJE SIĘ JAKBY MIAŁ ADHD”, A TO JEST BARDZO NIEWYGODNE DLA SZKOŁY I DLA WYCHOWAWCZYNI. WCIĄŻ GO KRYTYKUJE I SKARŻY SIĘ NA NIEGO – ŻE HAŁASUJE, ŻE BIEGA NA PRZERWACH, ŻE STWARZA ZAGROŻENIE, OBRAŻA SIĘ, NIE WYKONUJE POLECEŃ (ROBI PO SWOJEMU), WYRYWA SIĘ NIE PYTANY, PRZESZKADZA W ZAJĘCIACH….SZKOŁA NIE POMAGA – PANI MA OPINIĘ Z PORADNI, MA ZAŚWIADCZENIA OD 2 LEKARZY (PSYCHIATRY I NEUROLOGA) ŻE DZIECKO MA ADHD A MAM WRAŻENIE, ŻE DLA NIEJ TO NIE ISTNIEJE, WOGÓLE NIE WIE JAK Z NIM POSTĘPOWAĆ. JA WIELE RAZY TŁUMACZYŁAM JEJ ŻE ON NIE ROBI TEGO ZŁOŚLIWIE, ŻE NIE CHCE TAKI BYĆ I WIERZĘ ŻE ODPOWIEDNIMI DZIAŁANIAMI MOŻNA MU POMÓC, ALE PANI BARDZO GO DO SIEBIE ZNIECHĘCA.
    RÓWNIEŻ NIE ZAMIERZAM SIĘ PODDAWAĆ, WIEM,ŻE MOJE DZIECKO WYROŚNIE NA FAJNEGO CZŁOWIEKA – NIE MOŻNA SIĘ Z NIM NUDZIĆ, MA MNÓSTWO POMYSŁÓW, CZĘSTO ZASKAKUJE, MOCNO OKAZUJE EMOCJE, MA W SOBIE WIELE ZAPAŁU, ENTUZJAZMU, JEST ZDOLNY I MA DOBRE SERCE. SZKODA, ŻE MAŁO JEST NAUCZYCIELI PODCHODZĄCYCH Z ZAPAŁEM I SERCEM DO DZIECI. ANETA

  14. Bernadetta pisze:

    Popieram Panią w 1000%! Jeśli matka nie będzie z dzieckiem i po stronie dziecka to kto? Życzę siły i wytrwałości (zresztą sobie też, bo wcale nie mam lepiej). Powodzenia! Pozdrawiam

Zostaw odpowiedź

*
CommentLuv badge

Spam protection by WP Captcha-Free