Moi Drodzy,

Dostałam od Was ponaglenie do zamieszczenia wpisu, z które dziękuję.

Tekst napisałam w końcu marca, ale długo wahałam się,
czy go zamieścić. Zamieściłam. Sami ocenicie.

 

Nikt nas nie zrozumie, nas – matek, nas – rodziców adhd-ków. Nikt na świecie, kto nie doświadczył nie zrozumie co przeżywamy. Nie uda się tego nikomu wyjaśnić, wytłumaczyć, przekazać, pokazać.

Nikt tego nie zrozumie, nawet pedagog, czy psycholog, który tłumaczy w jaki sposób należy postępować wobec naszych dzieci.

Do szału doprowadzają mnie niedowiarkowie, którzy mówią, że to wymysł, że tego nie ma, że to sobie ktoś wymyślił na usprawiedliwienie niegrzeczności. Mogliby się z nami zamienić na tydzień. Nie więcej, tydzień wystarczy, tydzień to taka „zajawka”.

Swoje pięć groszy dorzuca dalsza rodzina, znajomi, którzy mówią,
że jak żyją to takiego dziecka nie widzieli, że oni poradziliby sobie lepiej, że jakby oni wychowywali, to dziecko by było inne, lepsze, a nie z jakimś ADHD. Mówią, że powinniśmy być bardziej jacyś i mniej jacyś, jako rodzice. Są nawet tacy, którzy chcieliby nasze dziecko wziąć do siebie na parę miesięcy i wyprowadzić je „na ludzi”, bo my sobie nie radzimy.
Nic nie wiedzą i nic nie rozumieją.

Nikt nas nie zrozumie. Nikt, kto nie przeżył tych sytuacji.

Prowadzę wiele rozmów z rodzicami, najczęściej z matkami.
Opisują swoje doświadczenia.

To są takie doświadczenia, których nikt nie chciałby mieć. Tak ogromne emocje, tak skrajne odczucia wobec swojego dziecka. Wszystkie emocje: złość, irytacja, bezradność, żal, trudność w zrozumieniu, rozrywający serce ból, brak wsparcia, osamotnienie, rozgoryczenie, bezsilność,
krew i pot, aby najbardziej prozaiczne sprawy doszły do skutku.

Wszystko jest problemem, całe życie to jeden wielki problem.
I ten chaos w głowie, i ta myśl „A może ja to też mam? Ale nie,
to tak dopiero teraz mi się porobiło”. I trudności w koncentracji, szukanie czegoś i zapominanie czego się szukało, rozkojarzenie
w rozmowie, w pracy, w głowie, w życiu.

I tak naprawdę pytanie kim ja jestem i po co? Jestem matką adhad-ka
i jestem po to, aby mu pomagać. To utrata tożsamości, utrata siebie. Utrata siebie. A nikt nie chce zatracić siebie.

Stąd agresja wobec siebie, dziecka i świata a po drugiej stronie miłość
aż do bólu, troska, chęć niesienia pomocy dziecku, zmartwienie, duma, że takie inteligentne i wrażliwe, że jedyne w swoim rodzaju, wyrzuty sumienia, bo się krzyczało, bo nie poszło tak, jak chcieliśmy,
bo nie przewidzieliśmy reakcji swojej, reakcji dziecka.
Bo to wszystko jest trudno przewidzieć.

A potem smaganie się, obwinianie, bo przecież każdy z nas chce dla dziecka jak najlepiej. Trwoga, co będzie dalej. Jak sobie poradzi,
skoro teraz jest tak, jak jest. Zamartwianie się, że nie uczy się na swoich błędach i wciąż robi to samo i znowu jest źle i żałuje i przeprasza,
a potem znowu to samo.

Kto z nas chciał mieć wariatkowo w domu? Kto z nas myślał,
że tak będzie wyglądał świat po urodzeniu dziecka? Kto z nas myślał,
że tak się zmieni?

Niektóre, niektórzy z nas już się nie lubią, widzą w sobie zaprzeczenie troskliwych rodziców z powodu emocji, które nimi szargają. Od miłości do nienawiści. Później przepłakane noce, bo przecież nikt nie jest w stanie zaakceptować słowa nienawiść wobec własnego dziecka. Dlatego znów pojawia się bezsilność i kolejne łzy w tym tygodniu. Utrata sił.

Ręka do góry, kto wie o czym piszę.

Wasza Małgorzata

Tagi: , , , , , , ,

Odpowiedzi: 34 do wpisu “Nikt nie zrozumie rodzica dziecka (nie tylko) z ADHD”

  1. Malwa pisze:

    Jakby ktoś napisał wszystkie slowa, które siedzą ukryte głęboko w moim sercu, bo przecież nie wypada tego powiedzieć głośno, by nie narazić się zaraz na komentarze i dobre rady, nijak mające się do naszej rzeczywistości.

  2. Neśka pisze:

    Dopiero teraz trafiłam na tego bloga i myślę, że tu zostanę. Trochę czasu minęło od publikacji tego postu, ale dorzucę swoje przemyślenia. Jest właśnie tak jak zostało napisane i to bardzo ważny temat. Mam niezdiagnozowane dziecko, które od urodzenia wykazuje cechy nadpobudliwości i mnóstwo innych towarzyszących, ale ma dopiero 3 lata i od urodzenia jest pod okiem specjalistów ze względu także na zdrowotne problemy.

    Do czego zmierzam. Przeszłam w swoim życiu długą drogę do samoakceptacji siebie, potem własnego dziecka, w której psychicznie nie towarzyszył mi nikt prócz mnie samej. Były chwile o jakich piszecie, otoczenie ma mnie za nadopiekuńczą matkę szukającą w dziecku chorób, która nie umie zlać po tyłku i wrzasnąć kiedy trzeba, a moje dziecko jest poddawane ciągłej ocenie za to, że ma wyjątkowo indywidualne podejście do świata.

    Pewnie nie jedna z Was jest wykształconą kobietą, szukającą wiedzy naukowej, stosującą wiele metod nie znanych np. szkolnym pedagogom. Kochane mamy, najważniejszą rzeczą jaką musimy zrobić do zaakceptować to, że mamy takie a nie inne dzieci i szukać w tym pozytywnych stron. Zaakceptować, że nie będą one może funkcjonować jak syn czy córka Kowalskiego (w sumie czy muszą?) i że będzie im – i nam – trudniej w konfrontacji z codziennością szkolną. Dzieci odbiegające od normy są nie na rękę wielu instytucjom, które po prostu funkcjonują tylko dlatego, że dzieci do nich uczęszczające dają się mniej lub bardziej dostosować. Skoro nasze nie są w stanie, musimy znaleźć dla nich alternatywę, a trzeba wierzyć, że ich będzie coraz więcej, bo coraz więcej takich dzieci. Jesteście mądrymi kobietami, macie zapewne ogromne doświadczenie i po prostu wierzcie w siebie i własne dzieciaki. Wtedy wyrosną na mądrych ludzi u których dziś pogardzane przez otoczenie cechy, dzięki nam mogą stać się atutem w ich przyszłości. Ale musicie za swoimi dziećmi stać murem i włożyć w to ogrom pracy. A otoczenie, które nie rozumie, ma po prostu ograniczony zasób wiedzy i skoro nie chce wiedzieć więcej, to ich problem – to dowód na to, że po prostu są od was głupsi. Poza tym lepiej iść nieco pod prąd akceptując siebie, niż z prądem mając niskie poczucie wartości. Będę bardzo szczęśliwa jeśli moje dziecko będzie czuło się kochane i akceptowane pozostając indywidualistą niż żeby miało być stłamszonym maluchem, ustawianym na siłę przez np. rzeczywistość przedszkolną czy szkolną. Żyjemy w świecie, gdzie niby każdy może żyć jak chce, więc skoro nasze dzieci tak wcześnie pokazały, że idą inną droga, to pomóżmy im tego dokona, wydobywając z nich to, co dobre!

  3. wioleta pisze:

    Lecze sie u psychiatry sama i zawsze mialam obawy o to,czy ktos moze mi dziecko zabrac.Nie moga ,tak mi kekarz mowl.Dzicko jest leczone na ADHDja na swoja chorobe.Wszystko jest w papierach,staramy sie i nikt tego zrobic nie moze.Co do reszty nie wiem,czy kurator moze byc i te inne,rzeczy o ktorych nie mam pojecia.

  4. Kinga pisze:

    Chyba nikt z własnej woli nie przyjąłby takiego daru, ale warto pamiętać, że to jednak Dar, bo każde dziecko nim jest. Brak zrozumienia, chaos, skrajne uczucia, to ciężkie, ale trzeba być silnym po zawsze przychodzą te lepsze chwile.
    Kinga recently posted..No feed items at the moment

  5. Agata pisze:

    Ja dla odmiany powiem kilka słów pocieszenia. Mam 10letnie dziecko z adhd. Diagnoze od roku.
    Wszystkie te uczucia i mną szarpały przez wiele lat… szczególnie od 2go do 7go r.ż. Naprawde wierzylam, ze to my rodzice ciagle cos robimy zle. A kiedy urodzilam drugie dziecko, bylam kazdego dnia coraz bardziej zdumiona, ze dzieci moga byc inne :) Panie w przedszkolu mówiły o braku konsekwencji. Psycholog w przedszkolu nic nie zauważył. A już po ocenie przygotowania do szkoly widac bylo wszystko jak na dloni.
    Znajomi i niektorzy w rodzinie nadal niedowierzaja diagnozie. Mowią – kwestia konsekwencji dyscypliny i czego tam jeszcze mozna wymieniac i wymieniac, bla bla bla… Choc slyszalam tez ze mam rozpieszczone dziecko :) A nasza psychiatra powtarza : „To komplement! To tylko swiadczy o tym, ze dobrze panstwo prowadza dziecko.”
    Duzo pracy kosztuje taki maly wariat, ale z pelna odpowiedzialnoscia stwierdzam ze warto, ze naprawde moze byc lepiej.
    Po pierwsze zaakceptujmy nasze dziecko takie jakim jest.
    Po drugie rozkochajmy się w nim i wyluzujmy troche ;) dzieci sa niepowtarzalne i wyjatkowe.
    Uwierzmy, ze nie maja zlej woli. One tez chca byc grzeczne pamietac o wszystkich pierdolach pamietac o swoich obietnicach poprawy, mowic ciszej, usiasc i po prostu zrobic zadanie, i chca byc akceptowane tak samo jak i my chcemy zeby je akceptowalo otoczenie.
    Po trzecie – przytulanie mizianie calowanie i rozmowy. Absolutna podstawa. Niech dziecko wie ze je akceptujemy i kochamy.
    Tlumaczmy cierpliwie do bolu.
    Czasem trzeba wylaczyc emocje, trenujmy.
    Podejdzmy do swojego adhdowca pozytywnie.
    Rozwijajmy jego pasje i wrazliwosc, dajmy mu mozliwosc zdobywania wszelakich doswiadczen, budujmy jego ciekawosc swiata! Bo adehadowiec ciekawy, to czlowiek zaangazowany. Nawet jesli to bedzie trwalo minute dwie czy pół to warto.
    Budujmy jego ambicje pochwalami, nie karami. Poznajmy swoje dziecko. Spojrzmy jego oczami.
    Ja odzyskalam siebie. Nadal kazdy dzien to pole bitwy i egzamin z cierpliwosci. Ale lubię swojego wariata :)

  6. Wiola pisze:

    Moje dziecko ma 7 lat i jedni lekarze mówią, że to nadpobuliwość ADHD inni ze zaburzenia rozwojowe ze spektrum autyzmu np Asperger…A ja przez kilka lat czuję się tak jak opisujecie. Ostatnio jakbym się wypaliła: na niczym mi niez ależy, na nic nie czekam, o niczym nie marze (poza zdrowiem dziecka rzecz jasna). Ciągle jestem zmęczona rozkojarzona i albo mam wybuchy złości albo ryczę cały wieczór jak bóbr. W moim przypadku dochodzi jeszcze silne obwinianie siebie za ten stan rzeczy….ze źle pokierowałam swoim życiem i tak to się potoczyło albo ze to kara Boża. Trudno mi to wszystko zaakceptować i unieść. Dodatkowo w mężu mam małe wsparcie.

  7. Agnieszka pisze:

    Kiedy czytam wszystkie wpisy, to cieszę się,że nie tylko mój syn i ja z mężem przechodzimy przez to wszystko. Aż mi wstyd,że piszę ,,cieszę się,, bo przecież nikomu nie życzę źle, ale taka jest prawda. Nasze dziecko też ma ADHD i codziennie zmagamy się z jego chorobą. Czasem brak nam sił i zastanawiamy się dlaczego on taki jest, ale po chwili uświadamiamy sobie,że to nasze dziecko ,że kochamy go całym sercem i ,że zrobilibyśmy dla niego wszystko. Bernadeta Twój wpis jest naprawdę świetny . Masz rację może powinnyśmy spojrzeć na nasze dzieci ,i na nas właśnie w taki sposób. Może nie warto bezustannie się obwiniać,że może gdybyśmy zachowali się tak a nie inaczej, dziecko również postąpiłoby w inny sposób. Przecież nie można zadręczać się bez ustanku , chować głowę w piasek ze wstydu przed innymi , bo nasz syn znów zachował się w sposób ogólnie uznawany za niewłaściwy.
    Myślę,że warto spróbować spojrzeć na nasze dzieci z innej perspektywy. Właśnie takiej jak pisze Bernadeta.Bo przecież wszystkie dzieci są wyjątkowe, i każde jest inne ,a my mamy to szczęście być rodzicami:-)

    • majeranka pisze:

      Mój syn przysparza mi wielu problemow , ale walczę . Choć czasem brak mi sil .Jestem matka samotnie wychowująca i niestety jestem z tym sama . Już dwukrotnie wezwano policje na mojego syna do szkoły . Jedna sprawa w sadzie się nie zakończyła a będę mieć niestety druga . Nie wiem jak dużo wytrzymam. Szkoła nie pomaga tylko rzuca kłody pod nogi. Obecnie syn mój ma zakaz przychodzenia do szkoły . Przychodzi tylko na sprawdziany w ustalonych godzinach . Czekamy na decyzje o indywidualne nauczanie bez kontaktu z dziećmi. Przykro mi jak widzę jak mój syn jest izolowany . Ale co mam zrobić ? Czy ktoś mi może pomoże?

      • Malgorzata pisze:

        Witaj majeranka,

        Cieszymy się, że jesteś z nami. Razem jest raźniej ;)

        Chociaż, niestety znam wiele przypadków wezwań policji do małego ADHD-ka, to wciąż mnie to szokuje.
        Jeśli masz ochotę, podziel się, jakie zachowanie Twojego syna spowodowało wezwanie policji i zakaz przychodzenia do szkoły.
        Pozdrawiam,
        Małgorzata

        • majeranka pisze:

          Od roku nie chciałam zgodzić się na indywidualne nauczanie .Uczyłam syna w domu i przynosiło to super wyniki (4,2) na koniec klasy czwartej . Odwetem była nagonka od początku klasy 5 . Jak to jest agresywny,nieobliczalny w swoich zachowaniach, łamanie regulaminu szkoły itp itd. Czułam ze coś się szykuje ale nie myślałam że to . 30 września mój syn był ponoć tak agresywny ze niby pobił koleżankę i napadł na kolegę. Wezwano policje i pogotowie . Żeby było jasne ,pogotowie do mojego syna a nie do pobitych ponoć dzieci ,którym nic nie było .Żadnych okaleczeń, żadnych zadrapań, a higienistka dziewczynce wystawiła skierowanie do chirurga ,co było przyczyna wezwania policji ,Ponoć takie procedury .Pokrzywdzone dzieci następnego dnia były normalnie w szkole, ale mój syn miał zakaz przyjścia do szkoły. Pogotowie przyjechało dać mojemu synowi Relanium ,na które oczywiście się nie zgodziłam bo ewidentnie nie było potrzeby podawania tego dziecku. Przed moim przyjazdem był ponoć tak agresywny .A kto by nie był ,gdyby go siła gdzieś zabierano ,przetrzymywano w odosobnieniu czekając na policje i pogotowie. Jak przyjechałam do szkoły syn mój był trzymany przez dwóch sanitariuszy,obok policja ,pedagog i psycholog szkoły . Biedny zdezorientowany ,zestresowany,zapłakany …………..szkoda słów. Dorośli ludzie ,wykwalifikowana kadra ,nie mogą sobie pradzić z 10 latkiem . Nie potrafią do niego dotrzeć, to stosują takie sztuczki . Przykre to . Nie wiecie co czuje . Dopiero od dwóch dni zaczynam normalnie funkcjonować . Nic mnie tak nie dobiło jak ta sytuacja .Teraz czeka mnie i mojego ADHD-ka jeszcze przesłuchanie na policji i sąd rodzinny .Czy powinnam sie czegoś obawiać . Może ktoś mi coś poradzi .

  8. Marta pisze:

    Wiem co czujesz… Sama mam dziecko z ADHD, najbardziej mnie denerwują rodzice innych dzieci, którzy mnie pouczają…

    • Kaśka pisze:

      Ja bym lepiej tego nie ujeła.Dziękuję. Powiedziano mi że mam niewychowane dziecko .Poszłam do szkoły dla rodziców dostałam kartkę i miałam wypisać dobre cechy mojego dziecka .Przeraziło mnie to że nie miałam co napisać.TRENUJE . I jest coraz lepiej.

  9. Dorota pisze:

    Właśnie to co w tym wszystkim jest najgorsze to brak zrozumienia otoczenia, ale nie tego dalszego, najbardziej bolało i boli gdy własny mąż widzi we mnie wariatkę bo doszukuję się jakiś chorób w dziecku, że dziadki nie mówią ale robią jakieś dziwne aluzje, lub dają ci gówno warte rady które akurat sama stosowałam i na mojego synka nie działają, i że znajomi uważają mnie za histeryczkę i nadopiekuńczą matkę, która nie radzi sobie z wychowaniem dziecka. Właśnie najgorzej jest z brakiem akceptacji i zrozumienia moich problemów z synkiem ze strony najbliższych. Dla mnie problemy z dzieckiem z którymi sobie nie radziłam i brak zrozumienia najbliższych spowodowały że cierpiałam na depresję. Podjęłam leczenie 1,5 roku temu, ale mimo to nadal jest mi ciężko.
    Mój syn nie ma jeszcze diagnozy ADHD, ale ma zaburzenia integracji sensorycznej, nadpobudliwość i nietolerancję pokarmową -co może powodować nadpobudliwość. Sama często mam wątpliwości bo często on ewidentnie zachowuje się jak dziecko z ADHD- a czasem jest naprawdę fajnym dzieckiem, spokojnym, grzecznym, mocno się stara być miły i spokojny- szczególnie jak mu zależy i wie że za to jakaś nagroda będzie i dobrze wie jakimi tekstami mnie urobić ;]- czasem myślę że może faktycznie ja przesadzam, że on jest normalnym chłopcem, a ja doszukuję się w nim usprawiedliwienia na moje błędy. Ale często też widzę że przecież byłam konsekwentna i nigdy nie dostawał tego czego chciał gdy wpadał w histerię, nigdy nie dałam mu informacji zwrotnej że atakami, kłótnia czy agresją wobec mnie cokolwiek osiągnie, a mimo to nadal z byle powodu potrafi zrobić piekło.
    Adaś ma 5,5lat. Byłam u trzech psycholożek, i mam wrażenie, że każda z nich słysząc o mojej depresji miała już w głowie obraz matki z problemami, która przez własną niestabilność nerwową musiała przecież wychować rozchwiane emocjonalnie dziecko. A żadna z nich nie widziała tego, że to ja wpadłam w deprechę, bo nie radziłam sobie z moim małym cudakiem. Przełomem był moment kiedy poznałam czym są zaburzenia integracji sensorycznej i nauczyłam się akceptować inność mojego dziecka i nauczyłam się radzić sobie z nim. A przede wszystkim zdjęłam sobie z bark ciężar obwiniania siebie winą za jego histerie, agresję, „nieposłuszeństwo”, oraz problemy z jedzeniem i spaniem.

    Także dokładnie wiem autorka ma na myśli, czytając to łzy mi leciały bo to jak bym czytała o sobie…

    • Malgorzata pisze:

      Dorotko, ważne, aby wiedzieć, że mamy inne dzieci i inaczej należy do nich podchodzić. Ważne, aby wiedzieć, że jest nas więcej i to nie nasze błędy w wychowaniu. TO NICZYJA WINA.
      Pozdrawiam,
      Małgorzata

      • Kasia pisze:

        Boże jak dobrze, że na was trafiłam. Płakać mi się chce jak widzę miny rodziców w klasie,że znowu jest z ich idealnymi dziećmi Jasio ! mam na imię Kasia, Jasio ma 7 lat, jest w zerówce ma odroczenie obowiązku szkolnego. Jest moim 4 dzieckiem, jedynym chorym kochanym nad życie, ale przyznaję – chyba nie radzimy sobie tak jak trzeba . Nie potrafimy wyegzekwować posłuszeństwa, na początku po medykinecie było lepiej, skupiał się. Teraz chyba się przyzwyczaił i jeszcze traci wagę więc nie dostanie zmiany leku. Boję się o niego, a nawet nie mam jak i z kim pogadać tu niema takich dzieci. Mąż wymyślił, że może kupimy kucyka, może to go skoncentruje? Co o tym myślisz? Czy mój synek może żyć normalnie?

  10. Ewa pisze:

    Pięknie to ujęte wszystko!jajbym widziała siebie….najgorsze jest w tym wszystkim wlasnie to ze wszyscy myślą ze to kwestia wychowania..sama jestem w takiej sytuacji…nikt nie zrozumie kto tego nie przeżył!najbardziej żal dziecka..odrzucone,samotne i smutne dlaczego nikt nie chce się z nim bawić;(smutne ale prawdziwe….

  11. Bożena pisze:

    …Taaaaaak,, najlepsze są pytania z serii…: Dlaczego nie przyjdziecie,,, albo..: Dlaczego już wychodzicie??? Nie chce się już tłumaczyć, bo kto zrozumie, że jedyny czas, kiedy żyjesz bez stresu to okres snu……dziecka i naszego.!Poranek z każdą chwilą zwiastuje tylko coraz bardziej masakryczny dzień…

  12. Malgorzata pisze:

    Jestem Wam wdzięczna, że dzielicie się swoimi myślami i emocjami. To nas wzbogaca, ponieważ z jednej strony możemy się podzielić z kimś, kto nas zrozumie (naprawdę!), a z drugiej, zobaczyć, że inni mają podobnie i zaakceptować swoje uczucia.

    Piszcie, dzielcie się.

    Pozdrawiam Was Ciepło,
    Małgorzata

  13. Dorota pisze:

    Małgorzato, doskonale wiem, o czym mówisz. Wszystko się zgadza, oprócz utraty siebie i agresji. Udało mi się to przerobić na nową pasję i akceptację. Ale rzeczywiście przez pierwsze lata tak to właśnie wyglądało. Jak to się stało, opisuję na mojej stronie https://dosia.eu – zapraszam.:)

  14. Kasia pisze:

    Ooo tak! Dokładnie! To tak jakbym czytała swój „pamiętnik”. Tak mówie na zapiski które robie co miesiąc i wpinam do ooolbrzyymiego segregatora. Tak żeby sie potem nie motać podczas kolejnej wizyty u lekarza. Czerwiec był u nas masakryczny. Też był ten moment nienawiści.Boże co mi chodziło po głowie… A przede mną 4 klasa i jeszcze wakacje bez leków. Już nie wiem co gorsze. A za mną impreza klasowa na której wszyscy tylko patrzyli kiedy coś wywinie i jaką ja będę miała minę. A ja patrzyłam tylko czy lek jeszcze działa czy trzeba się zwijać. I co miałam odpowiedzieć na pytanie dlaczego już jedziemy????

  15. Bernadeta pisze:

    Jak czytałam, co napisałaś to miałam łzy w oczach, wszystko jak z mojego życia. Nikt nie rozumie, nikt nie wie, nikt nie wierzy. Przestałam mówić bo jak mówiłam to widziałam w oczach innych, że mają mnie i mojego męża za nieudaczników, że nie umiemy wychować naszego syna, że jest rozpieszczony i wchodzi nam na głowę. Nikt nie wie jak ciężko wychowuje się dziecko z ADHD, no tak nie wie bo dla nich ADHD nie istnieje, podobno to usprawiedliwienie dla nieudacznych rodziców. Kiedyś też tak myślałam, ale popatrzyłam na mnie i mojego męża oczami dziecka, zadałam sobie pytanie czy chciałabym takich rodziców jak my? czy moje dzieciństwo jest fajne? czy czuje ciepło rodziny? czy mam kochających się rodziców? czy mogę spytać moich rodziców o wszystko? TAK !! jesteśmy dobrymi rodzicami fantastycznego nastolatka z ADHD, nigdy nie myślcie, że jesteście złymi rodzicami, właśnie to WY jesteście rodzicami najlepszymi inni rodzice nie dorastają WAM do pięt bo to nas wybrano, żeby wychować nasze cudne dzieciaczki, inni by sobie nie poradzili :) pozdrawiam wszystkich cudownych rodziców, cudownych dzieci
    Bernadeta recently posted..Nikt nie zrozumie rodzica dziecka (nie tylko) z ADHD

    • Bernadetta pisze:

      Bardzo się cieszę, że jeszcze Ktoś myśli tak jak ja:-) Pozdrawiam

      • Bernadeta pisze:

        Myślę tak od pewnego czasu, wcześniej się ciągle obwiniałam i szukałam winy w sobie. Pokonałam złośliwego raka, więc tym bardziej dam radę z ADHDkiem bo przecież to moje dziecko, mój syn . A ludzie? jeść nam nie dają i życia za nas nie przeżyją, chociaż wiem, że bolą ich spojrzenia i drwiny…..

    • Kasia pisze:

      Wiem , że macie rację, ale to tak cieżko…

  16. Babyou pisze:

    Hmm, myślę że lepiej tego opisać się po prostu nie da.. Łącze się z Wami w bólu i radości! ;)

  17. Bernadetta pisze:

    Podnoszę obie ręce … wysoko w górę. Tak bardzo prawdziwe jak bardzo boli i to ciągle coraz bardziej. A otoczenie??? Nikt kto nie spędził choćby dnia z TAKIM dzieckiem nie jest w stanie nawet sobie wyobrazić z czym na co dzień musimy żyć … Jak żyć ? hmm z dnia na dzień… Pozdrawiam Wszystkich, którzy wiedzą co mam na myśli.

  18. Małgorzata pisze:

    Wiem, doskonale rozumiem to o czym piszesz. Mój syn doprowadza mnie codziennie do szału. Mimo, ze staram sie jak moge zachować spokój- raz po raz wybucham , a potem niejednokrotnie przez to płaczę. Mąż nie rozumie. coraz częściej nic mi sie nie chce. Po odrabianiu lekcji, nie mam już siły normalnie funkcjonować. Coraz częściej zapominam gdIe położyłam portfel lub kluczyki od samochodu….
    Jest Źle, ale to moje dziecko. Ale mam tez 6 lat młodszą córkę, którą prZez to wsZystko zaniedbuje. Czekam, że on z tego wyrośnie, że bedIe w końcu lepiej ale zmian nie ma.

  19. Ada pisze:

    Bardzo dobrze wiem o czym piszesz. Jedno jest pewne. Do tej pory myślałam żę ze mną jest coś nie tak, że miewam takie doły. Nie żeby mnie to cieszyło że jest nas więcej ale trochę buduje fakt że to jest normalne :)

  20. Sylwia pisze:

    To jakby o mnie.

  21. wioleta pisze:

    Wszystko sie zgadza.Uczucia od milosci do nienawisci.Brak zrozumienia innych

Zostaw odpowiedź

*
CommentLuv badge

Spam protection by WP Captcha-Free